sty 20

W odpowiedzi na liczne pytania, co z blogiem informuję: postanowiłem przestać pisać zarówno blog, jak i felietony do CW. Obowiązki zawodowe oraz małe przyjemności życia nie zostawiają mi wiele czasu na pisanie o komputerach. Dziękuję wszystkim wiernym Czytelnikom za wyrozumiałość. Może kiedyś, gdzieś indziej w internecie, znowu się spotkamy?!

*Skoro postanowiłem przestać pisać, to chyba nie powinienem napisać tego odcinka…

gru 14

Zamiast życzeń świątecznych, fotka:

Zdjęcie, nieco poruszone, zrobiono w tzw. refektarzu zamku Hearsta.

gru 13

Ludzkość wyraźnie dziecinnieje. Nie chodzi tu o zmianę proporcji pomiędzy liczbą ludzi młodych i starych w społeczeństwach, bo trend jest odwrotny: jest coraz więcej staruchów. To dzieci mają krótką pamięć, a raczej krótki okres skupienia uwagi na czymś. Po chwili nudzą się i zwracają ku innym, ciekawszym wydarzeniom. Dokładnie tak dzieje się z całymi narodami. Wczorajsze wiadomości są dziś nikomu do niczego niepotrzebne. Nikt już nie chce pamiętać, co było ważne pół roku temu.

Pół roku temu w Polsce trwała ostra kampania wyborcza kandydatów na prezydenta RP. Pytano o wszystkie możliwe sprawy, a kandydaci zgrabnie potwierdzali, że za ich prezydentury kraj zacznie płynąć mlekiem i miodem. Jedna z grup wyborców, wyjątkowo bliska memu sercu, zadała szereg ostrych pytań*. Szczególnie jedno spodobało mi się na tyle, że je sobie dokładnie zapisałem:

Jakie kroki planuje pan za swojej prezydentury podjąć aby informatyzacja naszego kraju postępowała szybciej i była bardziej otwarta?

No właśnie, dla każdego komputerowca zainteresowanego rozwojem naszego kraju, pytanie to jest kluczowe. Zostało jednak skierowane do niewłaściwego audytorium, bo co taki prezydent może? Może zgłosić projekt ustawy, która zapewni każdemu Polakowi dostęp do internetu, a nawet wpisać to prawo do Konstytucji. Tyle tylko, że pomiędzy prawem i jego realizacją jest olbrzymia przepaść. Obiecanki cacanki, ale wszystko sprowadza się i tak do kasy. Ta zaś jest pusta. Zadając niewygodne pytania, Partia Piratów powinna była coś o tym wiedzieć. Nie tylko jej pytania zginęły z portali wyborczych (mam PDF-a , którego przezornie zrobiłem, a którego adres prowadzi dziś donikąd), ale i sama jest w zaniku. Wyguglowanie Piratów pokazuje na przykład odnośnik do Wykopu, w którym królowali przez jakiś czas. Dziś adres z Wykopu oferuje sprzedaż domeny partyjnej. Co za ironia: nieustraszeni w bojach o wolność darmowego kopiowania, Piraci padli ofiarą braku kasy. Jak pisze w swoim blogu ich kapitan (pisownia oryginalna):

„Niestety mimo licznych członków nie udało się zebrać ze składek odpowiedniogo funduszu.”

No właśnie, tak to jest w polityce, że nie wystarczy mieć wiele członków, tylko trzeba zbierać składki. Najlepiej przez internet, oczywiście otwarty i darmowy.

Pozostałe pytania Piratów nie miały żadnych szans na odpowiedzi serio, gdyż dotyczyły restrykcyjnego wg nich prawa autorskiego oraz wynikającego z niego wykluczenia cyfrowego. Jeden kandydat na prezydenta zdecydował się odpowiedzieć piratom, popierając usunięcie przepisów karnych z norm praw autorskich. Jak łatwo domyśleć się, owym zdecydowanym zwolennikiem wolności w internecie był Korwin-Mikke. Jego wynik wyborczy (2,5% głosów) niestety nie pozwolił przejść do drugiej tury. Szkoda, bo byłaby fajna zabawa.

Żal mi Partii Piratów. A jeszcze bardziej, że nikt jej już nie pamięta. Nawet internet.

*Oto pełna treść pytań:
1. Prosimy o opisanie relacji pomiędzy coraz bardziej restrykcyjnymi prawami wiążących się z tak zwaną „własnością intelektualną” a podstawowymi prawami obywatelskimi zawartymi w Konstytucji RP (prawo do prywatności, do tajemnicy komunikowania się, otwartego dostępu do dóbr kultury, zakaz cenzury) zwłaszcza w sieci Internet. Jakie kroki zamierza Pan podjąć, aby chronić prawa obywatelskie w tej dziedzinie?
2. Jaką wizję praw autorskich przedstawia pana kandydatura? Czy uważa pan, że restrykcyjne prawo autorskie, na przykład zabraniające rodzinie wspólne oglądanie filmów lub czytanie książek, jest w przyszłości możliwe i potrzebne? Jak pan ocenia rozwój praw autorskich w Polsce i na świecie?
3. Jakie kroki planuje pan za swojej prezydentury podjąć aby informatyzacja naszego kraju postępowała szybciej i była bardziej otwarta?
4. Czy ma Pan wizję walki ze zjawiskiem elektronicznego wykluczenia pośród różnych grup społecznych?

gru 10

Wreszcie udało się. Można przez internet zarejestrować się na liście niedzwonienia:

Dotąd trzeba było wysyłać faksy, co wobec braku zwykłego telefonu w domu było poważnym problemem. Nowa lista działa świetnie. Nikt do mnie nie dzwoni. Nawet znajomi. Na wszelki wypadek nikomu nie podaję mego numeru telefonu. Więc i tu go nie podam. Choć dzwonienie z Polski na komórkę w USA kosztowałoby majątek. Zapewne więcej niż wydałbym na reklamowaną usługę. Całkowicie zgadzam się z Markiem Twainem, że telefon to wspaniałe urządzenie, które firmy telefoniczne uczyniły bezużytecznym.

gru 09

TomTom tam, tam

Komentowanie nie jest możliwe

Wprawdzie obiecanej nakładki ciągle od firmy TomTom nie dostałem, więc nie mogę przetestować zewnętrznej anteny, ale wiem, że nie warto było kupować ich produktów za wcześnie. Teraz nie tylko dostaje się nakładkę od razu w pudełku, ale jeszcze płaci się mniej za sam program:

Obniżyli cenę o całe $60, wprawdzie usuwając z map Kanadę, ale tam akurat nie wybieram się (za daleko). Przy okazji sprawdzania ceny oprogramowania TomToma odkryłem, że firma ma jakąś b. dziwaczną politykę cenową:

Mogę zrozumieć, że duża Rosja kosztuje więcej niż małe USA, ale dlaczego Turcja jest tańsza od Grecji??? Polska niestety lokuje się w strefie cen raczej wyższych.